poniedziałek, 29 maja 2017

Od początku do końca

Jakub Małecki, Ślady, 2016




„Zapomniał nazwiska wszystkich koleżanek i kolegów ze szkoły podstawowej, zapomniał kolor oczu swojej pierwszej miłości, zapomniał, co ksiądz mówił podczas kazania na jego ślubie, i zapomniał, jakie to uczucie stracić najlepszego przyjaciela. Ale tamten stół i tamtych pięciu mężczyzn pamięta.”
(s.85)



Czy wiecie, że „Początek świata prawie zawsze wygląda tak samo” ale za to „Koniec świata zawsze wygląda inaczej”? Taką zmyślną klamra kompozycyjną spina swoją powieść Jakub Małecki. Między początkiem a końcem dzieją się rzeczy zwykłe w swej niezwykłości i niesamowite w swej normalności. Mnie w każdym razie pochłonęły w całości. Chociaż kolejne rozdziały to z pozoru nie pasujące do siebie historie przeciętnych ludzi, nie mogę powiedzieć o tej książce, że tworzy zbiór osobnych opowiadań, muszę myśleć o niej jak o całości. Ludzkie historie wiążą się jedna z drugą bardziej niż się nam wydaje.
Narrator intryguje to tego stopnia, że nadal nie wiem co mam o nim myśleć. Podobnie jak w "Dygocie" jest tutaj mnóstwo tajemniczych momentów. Melodyjny styl prowadzi czytelnika po zakamarkach ludzkich dusz, wydłubując z nich pokłady niewyobrażalnych emocji. Powiązani pewnym miejscem na ziemi, miejscowością, której nazwa przewija się przez całą powieść, ludzie zostawiają po sobie ślady. Nachodzi refleksja, jaki ślad pozostawię po sobie? Jak skończy się moja historia? Jak i gdzie się zaczęła wiadomo, jak się zakończy nikt nie wie.

Zagłębianie się w kolejne opowieści było bardzo przyjemne. Zatęskniłam trochę za bardziej wyrazistą fabułą no i lekko denerwowało mnie, gdy polubiłam któregoś z bohaterów a po jednym rozdziale musiałam się z nim żegnać, ale ostatecznie frajdę sprawiało mi odnajdywanie spoiw łączących poszczególne wątki. Z całości opisu tych ludzkich przeżyć i rozmyślań wyłania się dużo mądrych spostrzeżeń. To bardzo inteligentne, dojrzałe dzieło.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz