czwartek, 8 grudnia 2016

Najcichsza wojna świata

Swietłana Aleksijewicz, Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, 2005





„Świat się podzielił: my z Czarnobyla i oni, cała reszta ludzi. Zauważyła pani? U nas tu się nie podkreśla: jestem Białorusinem, Ukraińcem, Rosjaninem.... Wszyscy mówią o sobie, że są z Czarnobyla. „Jestem człowiekiem czarnobylskim”. Jakbyśmy byli jakimś odrębnym plemieniem... Nowym narodem...”
(s.134)



To chyba najsmutniejsza książka jaką czytałam. Pozostaje po niej poczucie głębokiego smutku i obezwładniająca bezradność. Zawsze podczas wojny istnieje nadzieja, że kiedyś się ona zakończy, że uda się ocaleć, że można ochronić swoje dzieci. Wojna w Czarnobylu odbyła się bez armat i wystrzałów, ale trwa bez końca, od wielu lat. Noblistka, którą miałam okazję zobaczyć i wysłuchać niedawno w Monachium na Festiwalu Literatury, w swojej czarnobylskiej książce tylko na początku podaje suche fakty. W dalszej części oddaje głos ludziom, świadkom i bezpośrednio dotkniętym katastrofą Białorusinom.

wtorek, 6 grudnia 2016

Deutschland über alles

Andrzej Stasiuk, Dojczland, 2007




Nüchtern kann man nicht aus Polen nach Deutschland kommen. Machen wir uns da nichts vor. Das ist immerhin ein Trauma. Es betrifft Spargelzuchtspezialisten und Schriftsteller gleichermaßen. Man kann nicht einfach mal locker nach Deutschland fahren. So wie zum Beispiel nach Manacao, Portugal oder nach Ungarn. Nach Deutschland fahren, das ist Psychoanalyse.”
(s.25)


Stasiukową podróż po niemieckich miastach przeczytałam kilka lat temu, kiedy została wydana w Polsce. Temat mnie wtedy zaintrygował ale sama treść książki raczej przygnębiła i rozczarowała. Tytułowy Dojczland był wtedy jeszcze krajem moich marzeń, a Stasiuk zbłaźnił go w moich oczach. Nie spodobała mi się wówczas ta książka. Teraz sięgnęłam po nią w niemieckim wydaniu. Miałam ten przywilej, czytania jej w niemieckich środkach transportu. Biorąc pod uwagę fakt, że autor opisuje swoje spotkanie z Niemcami właśnie z perspektywy długich godzin spędzonych na dworcach, było to najlepsze miejsce na czytanie tej książki!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

O śmierci inaczej

Weronika Murek, Uprawa roślin południowych metodą Miczurina, 2015






"Nie odbijam się – pomyślała Maria – nie odbijam się i nie rzucam cienia.
Nabrałam ich nawyków. Raz życiu odpuść, a samo zacznie się wytrącać.“
(s.63)




Często słyszałam i czytałam o tym zbiorze opowiadań młodej debiutantki. Nie zachęcił mnie do sięgnięcia po nią ani dziwny, długi tytuł ani niezrozumiała okładna (którą wielu się zachwyca). Powiem nawet więcej, oba te faktory zniechęcały mnie do książki. Był to wielki błąd. Potwierdza się znowu, że pozory mylą, i że nie okładka świadczy o książce. Kiedy w końcu bowiem przeczytałam, zachwyciłam się niezmiernie. Autorka wysmakowaną prozą nieprzyzwoicie wciągnęła mnie w swój świat. Zanurzyłam się po czubek głowy i dopiero teraz powoli się wynurzam.

środa, 30 listopada 2016

Papierowy życia sens

Radek Knapp, Der Papiertiger, 2013





„Wie würde sich eigentlich mein Buch nach einem Selbstmord verkaufen? - fragte er. (…)
Doch, nur rein hypothetisch.
Das Doppelte, das Dreifache?“
(s.99)




Kolejny zagubiony w życiu bohater stworzony przez Radka Knapa to Walerian Gugania. Próbował sił w wielu dziedzinach. Walerian bardzo lubi nowe wyzwania i żadnej pracy się nie boi. Pracował już jako pielęgniarz albo nawet jako bożonarodzeniowy anioł. Ostatecznie jednak poznajemy go, kiedy zostaje oficjalnie uznany za pisarza i nagrodzony za swoje debiutanckie opowiadanie „Papiertiger”. Gugania zabiera nas ze sobą w podróż po Niemczech z serią spotkań autorskich, pokazując światek literacki od środka i wciągając nas w swoje nowe przygody.

wtorek, 22 listopada 2016

W ogrodzie noblisty

Ernest Hemingway, Rajski ogród, 1986




Objęli się mocno i poczuł, jak powoli wraca mu wewnętrzna równowaga. Nie zdawał sobie dotychczas sprawy z tego, jak bardzo jest rozdarty, jak oderwany od rzeczywistości. Albowiem pisząc sięgał do samych głębin swojego wnętrza, do korzeni, których nic nie potrafiło zniszczyć czy uszkodzić. To wiedział na pewno i z tej świadomości czerpał siłę.”(s. 144)



Rajski ogród to ostatnia, wydana 25 lat  po śmierci autora książka, znaleziona razem z kilkom innymi rękopisami w kufrze pisarza. Podobno pisał ją 15 lat i ostatecznie nie zdecydował się na jej wydanie. Hemingway pozostawił powieść w trzech wersjach, które dopiero wydawca odpowiednio zredagował. Nie ma więc ostatecznej pewności, że Rajski ogród wygląda tak, jak chciał tego autor. Mimo wszystko jednak cała książka jest dziełem spójnym i zamkniętym, godnym noblisty.

poniedziałek, 7 listopada 2016

Zapach Wschodu

Andrzej Stasiuk, Wschód, 2014





Co w ogóle można zrobić z wolnością, gdy się żyje między Wschodem a Zachodem.
Nic nie można zrobić przecież.
Pomiędzy strachem i pogardą.”
(s.57)





Ta książka towarzyszyła mi bardzo długo. Jej nostalgiczny charakter, senna akcja i spokojna narracja pozwalały mi ją czytać urywkami a rozbudzone pod wpływem prozy Stasiuka refleksje, odrywały mnie od książki na kolejne godziny. Po przeczytaniu całości zrozumiałam siebie lepiej. Jestem dzieckiem ziemi komunistycznej i choćbym uciekła na Zachód jeszcze dalej niż do Monachium, i tak nie odnajdę tu wewnętrznego spokoju. Moje miejsce jest wśród Słowian. Podświadomość często dawała mi już takie sygnały, dopiero teraz je sobie uświadomiłam.

czwartek, 3 listopada 2016

Zakafkowana

Franz Kafka, Zamek, 1925





Zamek, którego kontury zaczęły się już rozpływać,
stał cichy jak zawsze.
K. nigdy jeszcze nie dostrzegł tam
najmniejszego nawet znaku życia.
Może z tej odległości nie można było nic rozpoznać,
a jednak oczy rwały się do widoku zamku
i nie mogły znieść pustki.” (s. 122)



Surrealistyczny świat Franza Kafki wciąga i każe nurzać się między wersami nawet wtedy, gdy ma się już serdeczne dosyć. Ciemno, zimno, wietrznie, mglisto, mroźno i nikt nie chce pomóc. Na dodatek stary egzemplarz Zamku z 1986 roku, który wzięłam ze sobą w podróż do Pragi, przygnębiał mnie drobnym, wyblakłym drukiem i pożółkłymi kartkami. Z ulgą dobrnęłam więc do ostatniej strony i wsadziłam między kartki jesienny, praski liść.

Wolny jak ptak

Jerzy Kosiński, Malowany ptak, 1989




Kiedy się dostatecznie oddaliłem, rozdmuchałem ogień. Jego plask przyciągnął z mroku dziesiątki dziwacznych owadów. Ujrzałem wiedźmy zwisające z drzew. Wpatrywały się we mnie, usiłując sprowadzić z obranej drogi i pomieszać mi kierunki. Słyszałem wyraźnie dygot wędrujących dusz, które umknęły z ciał zatwardziałych grzeszników. W rdzawym świetle komety widziałem pochylające się nade mną drzewa. Zewsząd rozlegały się płaczliwe głosy i ponure skrzypienia; to tajemnicze strzygi i upiory próbowały się uwolnić z pni drzew, w których tkwiły zaklęte.” (s. 36)



Przeprawienie się przez debiut Jerzego Kosińskiego było jak mroczna przygoda, która zdumiewa i przeraża zarazem. Już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że powieść ta mnie uzależnia, że coraz trudniej będzie przerywać czytanie, że mnie zaczarowuje. Wojenna tułaczka kilkuletniego chłopca to drastyczny opis walki o przetrwanie. Samotny, mały ale zdeterminowany główny bohater opowiada o swojej osobistej wojnie jaką przeżył z innymi ludźmi. Ulgi dodaje tylko fakt, iż ostatecznie mimo wielu spekulacji autor potwierdził, że nie jest to prawdziwa historia. Pojawia się promyk nadziei, że ludzie jednak z natury nie są aż tacy źli i okrutni. Chociaż wszystko w tej opowieści wydaje się bardzo realistyczne.

wtorek, 25 października 2016

Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach

Paweł Zych, Witold Vargas, Bestiariusz Słowiański, 2015





„Lud wierzył, że anioły
przybierają czasami postać skowronków,
dlatego darzono te ptaki
dużym szacunkiem i sympatią”





Kiedy usłyszałam o tej książce, wiedziałam, że muszę ją mieć. W końcu wszyscy bohaterowie słowiańskich legend, mitów i podań znaleźli się w jednym miejscu i nabrali kształtów w mojej wyobraźni. Autorzy encyklopedycznych opisów i niezwykłych ilustracji dokonali wielkiego dzieła. Wydając starannie opracowany bestiariusz ocalili od zatracenia i ożywili kawałek naszej historii. Piękne i estetyczne wydanie książki sprawia, że nie można spokojnie odłożyć jej na półkę. Mogę oglądać, oglądać i zachwycać się bez końca.