środa, 18 października 2017

Siła kobiet


Klub Polki na obczyźnie, Świat według Polki, 2017



„Emigracja stawia ludzi w dziwnych sytuacjach, które jak lustra pokazują ich nowe oblicza, czasem zaskakująco bojowe, czasem mówiące słowami, których się nigdy wcześniej nie używało.”
(Dominika H.)



Świat według Polki wzbudził moje zainteresowanie oczywiście ze względu na to, że sama od 9 lat jestem Polką na emigracji. Byłam więc ciekawa czy odnajdę siebie na stronach tej książki. Czy odczucia moje i innych Polek są podobne. To nie było niestety dobre podejście. Bo mniej tu opowieści o przemyśleniach wewnętrznych a więcej raczej po prostu o emigracyjnych przygodach na różnych kontynentach, wśród przeróżnych języków i niecodziennych okoliczności. Autorki opowiadają o swoich przeżyciach, o tym co dało im siłę do przetrwania w trudnych momentach poza granicami ojczyzny lub co je zaskoczyło w nowej rzeczywistości. Generalnie więc czyta się przyjemnie, a przesłanie jakie przebiło się do mnie po ukończeniu to przede wszystkim optymizm i chęć działania. Polka może wszystko i ze wszystkim sobie poradzi. Siłą rzeczy więc, podświadomie zaczęłam przypominać sobie swoje własne przygody.

niedziela, 15 października 2017

Zaginiony Młodzieniec


Joanna Maria Kaleta, Operacja „Kustosz”, 2013



„Ujrzał portret pięknego młodzieńca siedzącego na tle ściany, z prawą ręką wspartą na stole. Na białą koszulę miał narzucone futro. Długie, brązowe włosy opadały mu na ramiona. Z jednej strony obrazu artysta namalował okno, za którym rozciągał się pejzaż. Ciemne oczy młodzieńca patrzyły wprost na…..”



Cenny renesansowy obraz Rafaela Santi „Portret młodzieńca” z 1514 roku, należący za sprawą rodziny Czartoryskich do Polski, razem z wielką dwójką czyli: „Damą z gronostajem” Leonarda da Vinci i „Krajobrazem z miłosiernym Samarytaninem” Rembranda, zaginął podczas zawieruchy wojennej. Prawdopodobnie ukrył go generalny gubernator ziem polskich pod okupacją Hans Frank. Z tym, że dwa pozostałe obrazu odnaleziono wśród zrabowanych przez niego polskich skarbów a „Młodzieniec” do dziś pozostaje wielkim zaginionym, o którym na przestrzeni dziejów powstaje coraz więcej legend i różnego rodzaju spekulacji. Zaginięcie a raczej poszukiwanie tego obrazu obrała sobie Joanna Maria Kaleta za temat książki umiejscowionej w latach przełomowych dla historii Polski. Akcja toczy się bowiem u progu wielkich zmian w 1989 roku.

środa, 11 października 2017

Miasto przyszłości


Daniel Odija, Wojciech Stefaniec, Stolp, 2017


„Spróbujemy objąć morze i czas, nie starczy nam ramion.
W przeciwieństwie do mózgu, który mieści się w dłoni, czas i morze nie mieszczą się w mózgu.”




Bardzo się ucieszyłam, kiedy najnowsza książka Daniela Odiji w końcu do mnie dotarła. Byłam jej strasznie ciekawa, głównie dlatego, że prawie wcale nie czytuję komiksów. Jest to dzieło wielkie i ciężkie. Ze względu na format książka nie mieści się w torebce do pracy, trzeba czytać w domu. Po pierwszym przejrzeniu zgroza. Rysunki Wojciecha Stefańca przerażają. Kolorystyka, kształty, kontrasty - wszystko krzyczy. Po przekartkowaniu wzrasta apetyt na treść i wiadomo już na pewno, że zanurzamy się w chaosie, koszmarze – Odija i Stefaniec stworzyli thriller jakich mało.

wtorek, 10 października 2017

Ocalić miniony czas

Joanna Olczak-Ronikier, Wtedy, o powojennym Krakowie, 2015



„Groza niedawnych wydarzeń zamykała usta.(…) Ówczesne milczenie ma do dziś swoje konsekwencje. Nieopowiedziane losy, nieopłakane istnienia tułają się w podświadomości, wracają w snach, proszą o wspomnienia.”



Ta pięknie wydana książka wskrzesza na chwilę zapomniany czas powojenny. Druga połowa lat czterdziestych to wcale nie był cudowny moment odzyskania wolności. To liczenie strat, opłakiwanie zmarłych, poszukiwanie najbliższych. To także odbudowywanie się, nie tylko w sensie materialnym ale również mentalnym, tożsamościowym, psychicznym. Powrót do równowagi, często niestety niemożliwy.

niedziela, 1 października 2017

„Nie mamy zainteresowań, ale mamy fejsbuka"

Dominika Dymińska, Danke czyli nigdy więcej, 2016



„Język to najpotężniejsze narzędzie, które mam.
Zmieniam więc język w telefonie na niemiecki,
zmieniam język mojego życia na niemiecki i będę
mówić mówić mówić       
po niemiecku niemiecku niemiecku,
będę ozdobą tego systemu,
diamentem w jego krystalicznej sieci,
w jego kryształowej sieci kryształem.”




Z okazji października i pięknej jesieni rozpoczynam sezon poezji. Na pierwszy wieczór przy gorącej herbacie poczytałam sobie poezję współczesną. Wydany w zeszłym roku tom nieznanej mi poetki zaintrygował mnie tytułem (rzucam się przecież na wszystko co niemieckie), ciekawą okładką no i przede wszystkim nominacją do Literackiej Nagrody Nike. Dałam kolejną szansę współczesnej poetce do przekonania mnie, że w XXI wieku polska liryka żyje i ma się dobrze, że jeszcze doczekamy się wielkich nazwisk i pięknych poematów. Niestety, kolejny tom odkładam rozczarowana. To i tak dużo, bo przynajmniej nie zbulwersowana.

sobota, 30 września 2017

Dziennik pełen nadziei


Anne Frank, Dziennik (Oficyna), 1947



„Stęsknieni wyglądamy zawsze soboty, ponieważ wtedy przychodzą książki. Niemal jak małe dzieci, które dostają prezenty.Zwykli ludzie nie wiedzą, ile dla kogoś zamkniętego znaczą książki. Czytanie, uczenie się i radio są naszymi jedynymi rozrywkami” (s.107)



W końcu poznałam historię ukrywającej się podczas wojny żydowskiej rodziny w Amsterdamie. A właściwie dwóch żydowskich rodzin i jednego mężczyzny. Bo nastoletnia Anna Frank opisuje skrupulatnie codzienność ósemki ukrywających się osób i czwórki ludzi, którzy im pomagają. Na początku dziennika trudno było mi się czymkolwiek zachwycić. Wynurzenia trzynastolatki nie bardzo mnie porywały podczas czytania. Dopiero z czasem, gdy Anna przeobraża się z emocjonalnego podlotka w dojrzałą piętnastolatkę robi się coraz bardziej interesująco.

piątek, 29 września 2017

Życie za sztukę

Jolanta Maria Kaleta, Wrocławska Madonna, 2012




"Dziś żyjący malarze kiedyś umrą
i wtedy być może ich obrazy będą więcej warte.
Tak to już jest na tym świecie."



Na kilka emocjonujących wieczorów wpadła w moje ręce książka, w której znalazłam wszystko to co lubię: sztukę, powojenne losy Wrocławia, PRL, tajnych agentów, sytuacje za czasów żelaznej kurtyny no i przede wszystkim polskiego bohatera, który niczym James Bond w fałszywej sutannie pokonuje wszystkie przeciwności i odnajduje zaginione dzieło sztuki.

czwartek, 28 września 2017

Niemieckie myśli


Stefan Chwin, Ein Deutsches Tagebuch, 2015



„Eine dreißigjärige Deutsche, die mich vor einigen Tagen in Danzig besuchte, sagte einmal plötzlich: „Wießt du, ich war jahrelang nicht imstande, einfach zu sagen: Ich bin Deutsche. Ich habe mich geschämt. Und die Polen, die ich traf, sagten immer mit Stolz: ich bin Pole. Ich konnte es nicht begreifen. Worauf sollte man stolz sein? Die Polen haben doch immer verloren.“
(s.130)


Stefan Chwin wydał niemieckojęzyczną książkę składającą się z fragmentów dwóch jego polskich dzienników. Żona autora wybrała z jego „Dziennika dla dorosłych” i „Kartek z dziennika” fragmenty dotyczące Niemiec, Niemców i stosunków polsko-niemieckich. Wyszedł bardzo ciekawy zbiór eseistycznych tekstów, które z pewnością zaciekawiły niemieckich odbiorców interesujących się Polską lub po prostu znających wcześniejsze popularne również w Niemczech powieści Stefana Chwina.

środa, 27 września 2017

Koniec czy początek

Magdalena Grzebałkowska, 1945, Wojna i Pokój, 2015


„A potem Augustyna Niedworok zapytała mnie, dlaczego właściwie tylu Polaków w 1945 roku przyjechało na Śląsk. – Większość nie miała wyboru. Zabrano im ziemię tam, gdzie żyli – odpowiedziałam. – Kto zabrał? – zdziwiła się. – Roosevelt, Churchill, ale głównie to Stalin – zdziwiłam się, że tego nie wiedziała. – Polakom odciął kawałek Polski, Niemcom odciął kawałek Niemiec. Większość Niemców przeniósł do Niemiec, a Polaków na ich miejsce. – Ach, to o to chodziło! – wykrzyknęła Augustyna Niedworok w sierpniu 2014 roku, 69 lat po wojnie.” (s.119)

Magdalena Grzebałkowka jest od niedawna moją mistrzynią. Każda jej kolejna książka to wielki skarb, skarb wiedzy przede wszystkim. Życzyłabym sobie, żeby wszyscy historycy w ten sposób opowiadali o minionych wydarzeniach i w tak malowniczy i ciekawy sposób ubierali swoją naukową wiedzę. Książka Rok 1945. Wojna i pokój przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Pięknie wydana, ciekawie skomponowana, podzielona na dwanaście miesięcy pierwszego roku po wojnie, podejmuje wyczerpujący wachlarz zagadnień wydarzeń powojennych. Znacząco poszerzyła moją wiedzę.