czwartek, 14 grudnia 2017

Zaczytane Panny Córki

Pruszkowska Maria, Przyślę panu list i klucz, 1959





„Są książki, które się czyta.
Są książki, które się pochłania.
Są książki, które pochłaniają czytającego.”





W końcu przeczytałam książkę, którą zawsze chciałam przeczytać. Powstała prawie sześćdziesiąt lat temu, a ja dopiero teraz do niej dotarłam. Autorka zadedykowała swoją powieść „maniakom czytania”, co nie zmienia faktu, że wszyscy pozostali też będą się przy niej dobrze bawić. Podejrzewam nawet, że tych którzy rzadziej obcują z książkami zawstydzi i rozbudzi w nich pasje mola książkowego. Oto bowiem Maria Pruszkowska przedstawiła niebywale zaczytaną rodzinę. Szalony ojciec, który całymi dniami tylko czyta i czyta, zaraził swoją pasją dwie córki oraz sceptyczną na początku żonę.

środa, 13 grudnia 2017

Niedojrzały owoc

Wioletta Grzegorzewska, Guguły, 2014




„Pająki to święte stworzenia i nie wolno ich zabijać, ocaliły Matkę Boską. Kiedy Święta Rodzina uciekała z Jerozolimy, pająki uplotły wokół drogi tak gęstą sieć, że nie mogły jej przebić miecze żołnierzy Heroda.”




Swego czasu książka Wioletty Grzegorzewskiej była nominowana do Literackiej Nagrody Nike, w tym roku po ukazaniu się jej angielskojęzycznej wersji, zdobyła nominacje do międzynarodowej nagrody Bookera. W czym tkwi wyjątkowość tej skromnej powieści zamkniętej w dwudziestu czterech krótkich, epizodycznych opowiadaniach? Nie ma tu wiodącej fabuły, zaskakujących zwrotów akcji, odkrywczych analiz ani nawet szczególnie ciekawych bohaterów. Jest za to subtelna proza przesiąknięta zapachami dzieciństwa i młodości na wsi w latach osiemdziesiątych. Jest poezja ukryta między wersami i coś co sprawia, że nie można przerwać czytania dopóki nie dobrnie się do ostatniej strony.

niedziela, 10 grudnia 2017

Na przekór milczeniu


Monika Sznajdermann, Fałszerze pieprzu, 2016




„Czy mam w ogóle prawo o to wszystko dopytywać, dociekać, starać się pojąć rozumem i wyobraźnią rzeczy, których ani rozum, ani wyobraźnia pojąć nie są w stanie?”
(s.137)




Wspomnieniowych książek nigdy dość. Od dzieciństwa lubiłam wsłuchiwać się w czyjeś opowieści. Chętnie czytam biografie i reportaże. Wspomnienia wojenne są jedną z tych dziedzin, które rozgrzebuję w różnych książkach przynajmniej raz w miesiącu. Nie muszę długo szukać, polskie książki są bardzo często naznaczone czasem wojennym. Właściwie same wpadają mi w ręce. Tak samo jak spodobały mi się wspomnienia Joanny Olczak-Ronikier, Anny Janko, Hanny Krall czy Romy Ligockiej, podobnie z dziwnym uciskiem w brzuchu przeczytałam rodzinną opowieść Moniki Sznajderman.

piątek, 8 grudnia 2017

Toksyczna rodzina

Zośka Papużanka, Szopka, 2012




„Ćwiczenie językowe na literę ‘w’: Wandzia nie ma wstępu. Wstęp wzbroniony. Nie wprowadzać Wandzi. Nie wchodzić z Wandzią. Wandzia wiedziała – wolność to widmo. Wandzia won.”
(s. 42)




Spodobał mi się literacki debiut Zośki Papużanki. Choć to przygnębiająca historia rodzinna, kreująca właściwie w większości tylko negatywne charaktery i nic specjalnie odkrywczego nie wnosi to jednak czytało się bardzo dobrze. Zapewne za sprawą oryginalnego stylu pisarki i ciekawych połączeń językowych. Śmiało nawet stwierdzę, że znowu forma góruje nad treścią. A ponieważ chętnie zanurzam się w interesująco opowiedziane historie, również tym razem podobały mi się Papużanki zabawy słowotwórcze.

czwartek, 7 grudnia 2017

Pożegnanie noblisty

Günter Grass, Vonne Endlichkait, 2015



Jetzt
Ist vorbei und war gewesen.
Jetzt wünscht sich Dauer,
tanzt auf dünnem Seil
und ruft im Sturz noch: Seht
ich bleib bestehen.
 (137)


Ostatnia książka Güntera Grassa to wyjątkowa pozycja! To jak dopełnienie, dopięcie klamry kompozycyjnej jego twórczości. Grass stworzył ją w ostatnim roku życia. Została wydana już po jego śmierci. Kiedy pierwszy raz wzięłam ją do ręki towarzyszyło mi niezwykłe uczucie. Piękne wydanie i charakterystyczna kolorystyka książki to nie wszystko co rzuca się w oczy przy pierwszym spotkaniu. Przede wszystkim silne emocje wywołują rysunki, których autorem jest sam Günter Grass. Jest w nich coś tajemniczego i groźnego. Delikatnie wyczuwalny katastrofizm. Przeczucie końca? Żeby je zrozumieć trzeba zanurzyć się w treść.

środa, 6 grudnia 2017

Być jak pyłek kurzu

Julia Fiedorczuk, Nieważkość, 2015




„Deszcz bił o szyby mieszkania zapamiętale jak ktoś, kto zapomniał klucza od domu, ale najpierw zapomniał adresu.”
(s.148)



Bardzo dojrzała, kobieca, subtelna i poetycka jest książka Juli Fiedorczuk. Interesująco przemyślana kompozycja narracji wybija raz po raz z monotonii życia, które wiodą główne bohaterki. Fabuła powieści nie jest spójna. Pojawiają się tu sceny dzieciństwa z lat osiemdziesiątych, wchodzenie w rolę kobiety pod koniec lat dziewięćdziesiątych aż po szaloną współczesność XXI wieku, w którą nie można się zanurzyć tak po prostu, bo minione lata odbijają się czkawką i wracają w najmniej spodziewanych momentach.

wtorek, 5 grudnia 2017

Westchnienia na zielonej łące

Günter Grass, Meine grüne Wiese, 1987



„Meine Wiese ist nicht groß. Vom Stuhl aus gesehen steigt sie etwas nach links, mischt sich dort mit den Schatten einiger Nußbäume.
Der Stuhl, mein Stuhl ist gewöhnlicher Art. (…)
Er ist zu unbequem, zwingt zum Denken.”



Niemieckie wydanie Meine grüne Wiese zawierające teksty Grassa pochodzące z lat 1955 – 1974 to maleńki, zielony tomik podzielony na dwie części. Pierwsza z nich to Kurzprosa czyli krótkie opowiadania a druga Geschichten inaczej krótkie historyjki, proza poetycka. Takie książki najlepiej smakują w długie, ciemne zimowe wieczory. Język nie ma znaczenia, poetyckie teksty Grassa czyta się w uniesieniu. Są przepełnione metaforycznymi symbolami, nietypowymi połączeniami znaczeń, odkrywczymi frazami. Opowieści krótkie niczym jeden błysk a pozostawiają po sobie zapach natchnienia.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

O kobietach reporterskim okiem


Mariusz Szczygieł, Kaprysik, 2010




„Jak wiadomo, kobiety mają więcej do powiedzenia niż mężczyźni.
Uważam, że ludzkość nie robi z tego zjawiska wystarczająco dobrego użytku.”




Na jeden przemiły wieczór wpadła mi do rąk książka Mariusza Szczygła Kaprysik. Wydaje mi się, że lepiej brzmiałoby dla tej pozycji, gdybym powiedziała o niej książeczka. Wszystko jest w niej miłe, słodkie, przyjemne – włącznie z okładką. To niebywały pomysł aby o kobietach opowiedział mężczyzna, na dodatek reporter posługujący się eleganckim językiem i odnoszący się z wielkim szacunkiem do swoich bohaterek. Jednym słowem, tych kilka zwyczajnie niezwyczajnych opowieści wprowadza w bardzo przyjemny nastrój.

niedziela, 26 listopada 2017

Lwiątko z Cintry

Andrzej Sapkowski, Wiedźmin. Krew Elfów, 1994





„Magia, jak żelazny grot z zadziorem, utkwiła w niej. Zraniła głęboko. Bolała. Bolała tym dziwnym rodzajem bólu, który dziwnie kojarzy się z rozkoszą.”(s.289)







Trzecia część wiedźmińskich przygód jest jak dotąd najbardziej emocjonująca. Tempo bardzo przyśpiesza. Mam wrażenie, że nie są to już niewinne opowieści o stworach i potworach zamieszkujących pradawne lasy. Zaczyna robić się naprawdę poważnie i niebezpiecznie. Panuje wojna, gdzie nikt nie ma prawa czuć się swobodnie. Wróg czyha za każdym zakrętem. Zaczynam się martwić nie tylko o ulubieńca Geralda ale też o zakochane w nim czarodziejki no i małą Ciri.